poniedziałek, 29 grudnia 2025

Zmiany w L4 od 1 stycznia 2026 roku


1 stycznia 2026 roku wchodzą w życie zmiany w polskim systemie ubezpieczeń społecznych. Nowe przepisy mają m.in. umożliwić wykonywanie pracy u jednego pracodawcy przy jednoczesnym przebywaniu na zwolnieniu lekarskim u innego, o ile nie będzie to sprzeczne z celem zwolnienia. 


Fot. Pixabay

Dodatkowo od stycznia zaświadczenie o czasowej niezdolności do pracy będzie można uzyskać nie tylko od lekarza, ale i pielęgniarki czy fizjoterapeuty. Zmiany prawne mają także istotnie wzmocnić mechanizmy nadzorcze ZUS. 

"Od stycznia 2026 roku wprowadzone będą liczne zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych. Obejmą one skutki zarówno dla pracowników i pracodawców, jak i dla systemu ubezpieczeń społecznych w zakresie orzeczników oraz uprawnień prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Dotychczasowe przepisy, bardzo rozproszone, mają być skonsolidowane i doprecyzowane" wskazuje dr Anna Banaszewska, radczyni prawna.

Jedną z kluczowych zmian dla pracowników będzie rozszerzenie katalogu osób uprawnionych do wystawiania zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy. Zgodnie z nowymi przepisami od 2026 roku zaświadczenia takie będą mogły wystawiać nie tylko osoby wykonujące zawód lekarza, ale także pielęgniarki oraz fizjoterapeuci. Ma to usprawnić dostęp do świadczeń i częściowo odciążyć system ochrony zdrowia.

"Zakres takich zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy i podstawa ich wystawienia będą zupełnie inne, niż kiedy robi to lekarz. Pielęgniarka będzie mogła wystawić takie zaświadczenie wyłącznie wówczas, kiedy osoba nie będzie zdolna do samodzielnego funkcjonowania, zaś fizjoterapeuta w przypadku prewencji ruchowej. Pracownik będzie mógł więc uzyskać takie zaświadczenie w zależności od okoliczności" – tłumaczy dr Anna Banaszewska.

Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w 2024 roku wystawiono ponad 27,4 mln zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy. Dlatego też precyzyjne zasady korzystania ze zwolnień oraz ich kontroli mają kluczowe znaczenie.

Zmiany doprecyzowują pojęcie działania sprzecznego z celem zwolnienia lekarskiego. To właśnie ono ma się stać kluczowym kryterium oceny zachowania osoby przebywającej na zwolnieniu, również w kontekście ewentualnych konsekwencji finansowych.

"W przypadku kontroli podstaw wydania zwolnienia lekarskiego ustala się, czy działania osoby, która otrzymała zwolnienie, są związane z celem, czy sprzeczne. Wyobraźmy sobie na przykład, że osoba chodzi na zakupy czy rehabilitację, bo na przykład jest kontuzjowana, albo chodzi na długie spacery zgodnie z zaleceniami lekarskimi. Jeżeli te działania nie stoją w sprzeczności z istotą zwolnienia, to pracownik może być nieobecny w miejscu pobytu w tym czasie, kiedy następuje kontrola przyczyn takiego zwolnienia. Ale gdyby ktoś chciał sobie w tym czasie pojechać na wycieczkę rowerową, to będzie to już działanie sprzeczne z celem zwolnienia" mówi radczyni prawna.

Zasada działań sprzecznych z celem zwolnienia ma też dotyczyć wykonywania obowiązków zawodowych u różnych pracodawców. Dzisiaj zwolnienie lekarskie wystawione dla jednej firmy oznacza, że pracownik nie może świadczyć pracy również w innych, jeśli jest zatrudniony w kilku miejscach. W I półroczu 2025 roku ZUS przeprowadził ponad 69 tys. kontroli, które wykazały, że 8,1 tys. osób nieprawidłowo wykorzystywało zwolnienie lekarskie. Z tego powodu zostały wstrzymane zasiłki na kwotę 16,6 mln zł. Od 2026 roku ten zakaz zostanie zniesiony.

"Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której wykładowca akademicki jest jednocześnie chirurgiem operatorem. W związku z kontuzją dłoni nie może operować, ale może prowadzić zajęcia. Będzie więc mógł na zwolnieniu lekarskim w szpitalu prowadzić zajęcia na uczelni. Warunek jest tylko taki, że pracownik będzie musiał poinformować pracodawcę, u którego zamierza wykonywać pracę, o tym, że u innego pracodawcy przebywa na zwolnieniu i z jakiego powodu, oczywiście bez wskazywania jednostki chorobowej. Chodzi o to, żeby podejmowane przez niego czynności u innego pracodawcy nie były sprzeczne z celem zwolnienia lekarskiego" – wyjaśnia dr Anna Banaszewska.

Jednocześnie, jak wskazują prawnicy, szeroki charakter definicji działania sprzecznego z celem zwolnienia może w praktyce prowadzić do rozbieżnych interpretacji i sporów z organem kontrolnym.

"To miecz obosieczny, dlatego że z jednej strony definicja jest bardzo pojemna i wymaga wyczucia celu zwolnienia lekarskiego, ale z drugiej strony będziemy mogli prowadzić tutaj częstą polemikę z ZUS-em, czy faktycznie ten cel został naruszony, czy nie" – ocenia ekspertka.

Na podstawie obowiązujących przepisów ZUS oraz płatnicy składek zgłaszający do ubezpieczenia chorobowego powyżej 20 osób mają prawo kontrolować zarówno prawidłowość orzekania, jak i sposób wykorzystywania zwolnień. Skala tych kontroli w ostatnich latach systematycznie rośnie. W 2024 roku ZUS przeprowadził 486,4 tys. kontroli osób posiadających zaświadczenie o czasowej niezdolności do pracy. W konsekwencji wydał 36,6 tys. decyzji wstrzymujących dalszą wypłatę zasiłków chorobowych, a kwota wstrzymanych świadczeń osiągnęła niemal 53 mln zł. Łącznie kwota obniżonych i cofniętych świadczeń pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa w 2024 roku wyniosła ok. 260 mln zł. W pierwszym półroczu 2025 roku ZUS przeprowadził 227 tys. kontroli zwolnień lekarskich, wstrzymując wypłatę 14,8 tys. zasiłków na kwotę ponad 22,2 mln zł.

"Pracodawcy nadal będą zobowiązani do kontroli przyczyny i zasadności nieobecności w pracy, natomiast będą mieli możliwość, żeby zapewnić wykonywanie pracy pracownikowi, który przebywa w innym miejscu pracy na zwolnieniu lekarskim, będą mogli również dostosować zakres czynności do tego, aby ten zakres nie był sprzeczny z celem zwolnienia" – podkreśla dr Anna Banaszewska.

Ustawodawca wprowadza też pojęcie tzw. czynności drobnych, które w określonych sytuacjach będą mogły być wykonywane w czasie zwolnienia lekarskiego, m.in. przez członków zarządów i wspólników spółek. Jednocześnie nowe przepisy mają zapobiegać sytuacjom, w których zwolnienie byłoby wykorzystywane do faktycznego świadczenia pracy.

"Te czynności drobne nie będą polegały na tym, że pracodawca będzie mógł niepokoić pracownika stale w czasie zwolnienia i zlecać mu do wykonania różne drobne czynności. W takim przypadku powstanie wątpliwość, czy ten pracownik ma zapewnione warunki do należytego procesu zdrowienia. Dlatego pojęcie drobnych czynności będzie obejmowało np. podejmowanie uchwał przez członka zarządu spółki kapitałowej czy też wykonywanie czynności niezbędnych do funkcjonowania spółki przez wspólnika spółki osobowej" – wskazuje radczyni prawna.

Nowa ustawa ingeruje też w sam system orzecznictwa. Od 2026 roku orzeczenia o czasowej i trwałej niezdolności do pracy mają być wydawane przez jednego orzecznika, a nie – jak dotychczas – przez zespoły trzyosobowe.

"Wydaje się, że to może budzić istotne wątpliwości co do równego traktowania i rzetelności orzeczniczej" – ocenia dr Anna Banaszewska. – "Pracownik każdorazowo, kiedy nie zgadza się z decyzją ZUS-u, będzie mógł złożyć w odpowiednim terminie odwołanie. Tak jak dotychczas będzie mógł zaskarżyć do sądu tego rodzaju orzeczenie, z którym się nie zgadza – to nadal jest możliwe i nadal będzie możliwe" – dodaje.

Zmiany obejmą także warunki zatrudniania lekarzy orzeczników ZUS. Projekt przewiduje różne formy współpracy oraz wprowadzenie systemu mnożników wynagrodzeń zależnych od kwalifikacji i nakładu pracy. To powinno zwiększyć dostęp do lekarzy orzeczników, a w konsekwencji także skrócić czas oczekiwania na orzeczenie.

Najdalej idącą zmianą będzie rozszerzenie uprawnień prezesa ZUS w zakresie kontroli orzeczeń, w tym możliwość ich weryfikowania po zakończeniu okresu zwolnienia lekarskiego.

"Dzisiaj, w momencie zakończenia czasu trwania zwolnienia lekarskiego, nie może już być przeprowadzona kontrola tego zwolnienia wstecz. Zgodnie z nowymi przepisami będzie to możliwe na podstawie dokumentacji medycznej" – tłumaczy radczyni prawna. – "Zespół prowadzący kontrolę będzie miał uprawnienie do żądania od lekarza wydania dokumentacji medycznej, będzie mógł również poprosić o dosłanie dodatkowych dokumentów, które posłużą temu, żeby już po ustaniu okresu orzeczenia o czasowej niezdolności do pracy można było skontrolować, czy faktycznie były podstawy do jego wydania".

Na podstawie Newseria oprac. db  





wtorek, 25 listopada 2025

80 proc. pracowników wykazuje objawy wypalenia zawodowego. Jednym z powodów może być rosnąca rola sztucznej inteligencji?


Po raz pierwszy od lat spada poziom zaangażowania pracowników oraz ich zadowolenie z życia. Wśród przyczyn wskazuje się m.in. presję nowych oczekiwań, brak zasobów oraz rosnącą rolę sztucznej inteligencji. Tymczasem ta technologia może też wspierać dobrostan pracowników, odciążając ich z części zadań. Jednak obecnie AI do automatyzacji pracy wykorzystuje tylko 7,5 proc. Polaków, jak wynika z analizy ClickMeeting. Do planowania czasu używa jej 6 proc. badanych, a do rozwijania nowych kompetencji – 5 proc.


Wypalenie zawodowe. Fot. Pixabay

Po kilku latach wzrostu poczucie zaangażowania pracowników i pracowniczek na całym świecie spadło z 23 proc. do 21 proc., jak wynika z dostępnych badań. Ostatni taki spadek miał miejsce w 2020 r. i był związany z lockdownami podczas pandemii COVID-19. Po raz pierwszy od 2016 r. nastąpił również spadek poziomu ogólnego zadowolenia z życia (z 35 proc. proc. do 32 proc.). Na świecie aż ośmiu na dziesięciu badanych wykazuje któreś z objawów wypalenia zawodowego – jak wyczerpanie emocjonalne, spadek energii i przewlekły stres. Wśród przyczyn tego stanu wymieniane są m.in. presja nowych oczekiwań klientów i współpracowników, brak zasobów do pracy (zarówno ludzkich, jak i finansowych) oraz transformacja cyfrowa i rosnąca rola technologii wykorzystujących sztuczną inteligencję. 

"Spadek zaangażowania pracowników oraz coraz bardziej powszechne symptomy wypalenia zawodowego i chronicznego stresu to sygnał, że tradycyjne modele organizacji pracy nie nadążają za tempem zmian dzisiejszego świata. Jednym z czynników wskazywanych jako źródło problemów jest rosnąca rola sztucznej inteligencji – jednak technologia ta nie musi być postrzegana jako zagrożenie" – mówi Martyna Grzegorczyk, Marketing Manager ClickMeeting, lidera polskiego rynku narzędzi do webinarów oraz szkoleń online. – "Automatyzacja rutynowych czynności czy wsparcie w analizie informacji mogą pomóc odzyskać równowagę oraz skupić się na bardziej kreatywnych i wymagających zadaniach, a także możliwościach rozwoju". 

7,5 proc. Polaków używa AI do automatyzacji pracy

Jak wynika z badania ClickMeeting, ponad połowa Polaków korzysta na co dzień ze sztucznej inteligencji. Do automatyzacji pracy wykorzystuje ją 7,5 proc. badanych, 6 proc. do planowania i zarządzania czasem, a 5 proc. do zdobywania nowych kompetencji. Najpopularniejszym zastosowaniem technologii AI jest poszukiwanie informacji (34 proc. badanych), następnie generowanie tekstu (21 proc.), analiza danych (13,5 proc.), generowanie obrazów i prezentacji (10,5 proc.), dźwięku (6 proc.) oraz muzyki (5 proc.). Aż 48 proc. wskazało, że nie używa sztucznej inteligencji. 

Polacy chcą się szkolić

Polacy wykazują zainteresowanie zdobywaniem nowych kompetencji – ponad połowa chętnie wzięłaby udział w eksperckim webinarze lub kursie online na temat sztucznej inteligencji i w zakresie ogólnie kompetencji cyfrowych, a ponad ⅓ z chęcią skorzystałaby z tej formy edukacji w zakresie cyberbezpieczeństwa.  

"Polacy chcą edukować się w zakresie nowych technologii i aktywnie z nich korzystać. W kontekście spadającego zaangażowania i rosnącego wypalenia zawodowego szkolenia z narzędzi sztucznej inteligencji mogą zwiększać efektywność pracy przy jednoczesnym odciążeniu pracowników i zwiększeniu ich kompetencji. W dobie powszechnej dostępności szkoleń online ekspercka wiedza z całego świata dopasowana do konkretnych potrzeb jest dostępna dosłownie w każdej chwili i na wyciągnięcie ręki" –  mówi Martyna Grzegorczyk, Marketing Manager ClickMeeting.

Anna Czajka - Kalinowska 



Black Friday 2025: Seria wyłudzeń danych. Cyberprzestępcy podszywają się pod AliExpress i HOKA


Cyberprzestępcy odpalili już własny Black Friday, jednak zamiast rabatów oferują wyczyszczone konta i wykradzione dane kart płatniczych. Z najnowszej analizy Check Point Research wynika, że co 11. nowa domena związana z Black Friday jest złośliwa, a sieć zalewa fala fałszywych sklepów i stron podszywających się pod popularne marki i największe platformy e-commerce. 


Black Friday. Fot Pixabay

Tylko w samym październiku zarejestrowano 158 nowych domen nawiązujących do Black Friday – to aż 93 proc. więcej niż średnio w innych miesiącach 2025 roku. Na początku listopada tempo jeszcze przyspieszyło, a w ciągu zaledwie dziesięciu dni przybyło ponad 330 kolejnych adresów. Eksperci ostrzegają, że do końca miesiąca w sieci pojawią się setki następnych „promocyjnych” witryn, z których wiele posłuży do wyłudzania danych. 

Szczególnie groźna jest seria stron o schematycznych nazwach, łączących rok „2025”, nazwę kraju (głównie Niemiec, Włoch i Hiszpanii) oraz hasło „Black Friday”. Na części z nich działają „sklepy” łudząco podobne do tych prawdziwych. Są pełne „superokazji”, dużych zdjęć produktów i ogólnych logo typu „ClickShop”, „ShopPay” czy „SmartShopping”. Włoskie wersje tych stron są już aktywne, reszta może zostać „włączona” w każdej chwili.      

"Tegoroczne ataki związane z Black Friday są nie tylko większe. Są inteligentniejsze, dopasowane do ofiary i zautomatyzowane. Najskuteczniejsze oszustwa wykorzystują dziś odpowiedni moment, rozpoznawalność marki i impulsywne zakupy. Przestępcy używają masowego generowania domen, podszywania się pod znane marki oraz szablonów tworzonych w stylu AI, by budować fałszywe sklepy szybciej, niż detalici są w stanie je zamykać". – uważa Omer Dembinsky, Data Group Manager w Check Point Research.   

Giganci e-commerce na celowniku       

Na Black Friday polują nie tylko łowcy okazji, ale też cyberprzestępcy, którzy masowo podszywają się pod największe marketplace’y świata. W październiku 2025 r. badacze zidentyfikowali 1519 nowych domen odnoszących się do Amazon, AliExpress lub Alibaba. To 24 proc. więcej niż we wrześniu i 12 proc. więcej niż rok wcześniej. Co 25. taka domena została oznaczona jako realne zagrożenie.        

Na liście wykrytych przekrętów znalazła się m.in. domena hokablackfriday[.]com. Pod tym adresem działał fałszywy sklep podszywający się pod coraz popularniejszą markę HOKA. Strona wykorzystywała oficjalne logo, profesjonalne zdjęcia produktów i agresywne rabaty, by skłonić ofiary do podania danych logowania oraz numerów kart. Domena została zarejestrowana 24 października 2025 r. i szybko uznana za pułapkę phishingową.          

Kolejny przykład to aliexpress62[.]com – łudząco podobna kopia AliExpress, włącznie z grafikami, układem strony i promocyjnymi banerami. Różnica polega na tym, że zamiast tanich gadżetów ofiary „kupowały” sobie problem, oddając przestępcom loginy, hasła i dane kart płatniczych.  

Badacze z Check Point Research ostrzegają, że tego typu kampanie coraz łatwiej i szybciej można zbudować z pomocą narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji. Automatyczne systemy potrafią w kilka chwil stworzyć setki szablonów stron, przetłumaczyć je na różne języki i wypełnić grafikami oraz treściami reklamowymi. To oznacza, że Black Friday 2025 może być rekordowy nie tylko dla e-sklepów, ale i dla cyberprzestępców.         

Jak nie zostać ofiarą „czarnego piątku” w sieci?

Eksperci Check Pointa radzą, by w gorączce zakupów pamiętać o kilku zasadach:

  • Nie ufaj ślepo linkom z SMS-ów i e-maili – lepiej samodzielnie wpisać adres sklepu w przeglądarce.
  • Sprawdzaj dokładną pisownię domeny – literówka lub dopisek typu „62” może oznaczać pułapkę.
  • Zwracaj uwagę na brakujące certyfikaty bezpieczeństwa (https) i podejrzanie niskie ceny.
  • W razie wątpliwości płać kartą z limitem lub wirtualną i włącz powiadomienia o transakcjach.

Miłosz Stolarz



piątek, 21 listopada 2025

Młodzi boją się hejtu i utraty prywatności, a z problemami często muszą radzić sobie sami


90 proc. dzieci w wieku od 5 do 17 lat korzysta z internetu, a średni wiek inicjacji cyfrowej spadł poniżej 9 lat – wynika z drugiej edycji raportu Fundacji Orange „Dojrzeć do praw”. Choć połowa rodziców wierzy, że ich dzieci są w sieci bezpieczne, to opinie młodych ludzi mogą temu przeczyć. Obawiają się hejtu, upubliczniania screenów z prywatnych rozmów i deepfake’ów. Z jednej strony chcą zabiegać o lajki i sympatię w sieci, z drugiej – widzą potrzebę zachowania anonimowości. 


Fot. Pixabay

Eksperci podkreślają, że respektowanie praw dziecka w sieci, w tym prawa do prywatności, jest dużym wyzwaniem, szczególnie w obliczu ogromnej dynamiki cyfrowego rozwoju: 

"Internet jest istotną częścią życia młodych. To tutaj odpoczywają, realizują swoje pasje, uczą się, a także budują relacje. Nie jest to już tylko narzędzie, ale przestrzeń, w której także ich prawa powinny być brane pod uwagę. Dlatego realizujemy „Monitoring praw i podmiotowości dziecka w środowisku cyfrowym” i razem z gronem ekspertek i ekspertów sprawdzamy, na ile prawa młodych są respektowane w środowisku cyfrowym" – mówi Małgorzata Kowalewska, członkini zarządu ds. programowych z Fundacji Orange.

"Eksperci i ekspertki poproszeni o opinię o tym, w jaki sposób realizowane są prawa dziecka w społeczeństwie cyfrowym w 2025 roku, oceniają je bardzo krytycznie, jednoznacznie źle" – mówi Jan Herbst, socjolog, badacz społeczeństwa cyfrowego.

Zbiorowa ocena stanu poszanowania praw dziecka w środowisku cyfrowym – na podstawie opinii 80 ekspertów – wyniosła 2,3 punkta na 10. Najniżej ocenili oni takie obszary jak: coraz większe problemy związane z mową nienawiści (0,6 pkt), skuteczność edukacji w uczeniu krytycznej oceny informacji i myślenia (0,8–0,9 pkt), działalność dostawców platform społecznościowych (0,9 pkt), ochrona dzieci przed cyberagresją i nękaniem (1 pkt), dyskryminacja ze względu na pochodzenie narodowe/etniczne (1,1 pkt).

Raport „Dojrzeć do praw” został zaprezentowany na Forum Fundacji Orange. Składają się na niego: głos ekspercki, wywiady pogłębione z młodzieżą (12–17 lat) oraz badania sondażowe internautów (powyżej 15. roku życia), w tym rodziców. Wynika z niego, że dzieci i młodzież spędzają w internecie średnio ponad cztery godzinny dziennie, choć niektórzy z nich korzystają z niego nawet przez osiem godzin w dni szkolne i 12 godzin w weekendy. Często sięgają po smartfona zaraz po przebudzeniu, a wiele z nich zasypia z nim w łóżku. Połowa rodziców wierzy, że ich dzieci są bezpieczne w internecie. Jednak młodzi przyznają, że internet jest niebezpiecznym miejscem. Obawiają się hejtu, cyberprzemocy i negatywnych komentarzy. Dużym problemem są również treści online, które wywołują u nich dyskomfort, niosą negatywne przesłanie, w tym generowane przez AI, np. deepfaki.

"Cyfrowa rzeczywistość i cyfrowy rozwój jest dobry, kiedy służy człowiekowi. Przyzwyczailiśmy się przez lata, że cyfrowy rozwój to wszystko, co dobre: szybki internet, dostęp do informacji, komunikacja, streaming, łatwiejsza praca, usługi cyfrowe, bliższe państwo, wiedza na wyciągnięcie ręki. Ale obok tego, czego często nie rozpoznajemy, idą zagrożenia" – podkreślił Krzysztof Gawkowski, wicepremier, minister cyfryzacji, podczas Forum Fundacji Orange. – "To cyberzagrożenia dotyczące danych, ich wykorzystywania, kradzieży. To zagrożenia w obszarze psychologicznym, dotyczące uzależnień od cyfrowego świata, od tego wszystkiego, co niesie dezinformacja. Aż po te najprostsze, dotyczące odpowiedzialności za to, jak to wpłynie na rozwój młodych ludzi, w każdym wieku". 

Eksperci w raporcie podkreślają, że zmiany technologiczne zachodzą coraz szybciej i to tempo utrudnia projektowanie i wdrażanie nadążających rozwiązań chroniących dzieci.

"Tematem przewodnim tegorocznej edycji raportu jest ochrona prywatności. Taką potrzebę zgłosiły nam młode osoby w pierwszej edycji badania. Wiemy, że niewystarczająca ochrona prywatności wpływa na takie zjawiska jak hejt czy cyberprzemoc" – mówi Małgorzata Kowalewska. – "Raport „Dojrzeć do praw” stanowi nasz wkład w dyskusję na ten temat i zbiega się z 20-leciem Fundacji Orange. W tym czasie obserwowaliśmy, jak zmiany spowodowane rozwojem nowych technologii wpływają na społeczeństwo".

W ciągu 20 lat w projektach edukacyjnych fundacji wzięło udział łącznie prawie 650 tys. dzieci, a ponad 93 tys. nauczycieli skorzystało ze wsparcia w rozwoju kompetencji cyfrowych niezbędnych w pracy z młodzieżą. Fundacja utworzyła 124 multimedialne świetlice w małych miastach i wsiach, które tylko w 2024 roku dostępne były dla 112 tys. osób. Jest partnerem wielu działań i kampanii na rzecz bezpieczeństwa i higieny cyfrowej. 

Dzieci i młodzież potrzebują dziś więcej edukacji o ochronie prywatności w sieci czy śladzie cyfrowym. Z jednej strony chcą zdobywać lajki i sympatię, z drugiej – boją się hejtu. Często odczuwają niechęć do bycia fotografowanym w szkole i publikowania ich zdjęć przez dorosłych.

"Bezrefleksyjne i nadmierne publikowanie materiałów zdjęciowych czy filmowych z udziałem dzieci to ryzyko niebezpiecznych kontaktów, modyfikowania tych materiałów za pomocą sztucznej inteligencji w sposób szkodliwy dla dziecka. Coraz więcej szkół, przedszkoli, a także organizacji pozarządowych rezygnuje z publikowania zdjęć dzieci w internecie i taki krok także Fundacja Orange ma za sobą. Rodziców także zachęcamy do refleksji na ten temat i wspólnej rozmowy z dziećmi" – mówi Małgorzata Kowalewska.

Eksperci w raporcie zalecają zbudowanie spójnego systemu ochrony praw dziecka w internecie. Jednym z jego elementów powinna być edukacja cyfrowa i medialna wśród dzieci już od przedszkola po szkołę średnią. Powinna ona objąć jednak także dorosłych. 

"Potrzebne jest wzmocnienie już istniejących mechanizmów służących ochronie dzieci. Prawo jest, ale musi być lepiej przestrzegane i egzekwowane. Zwróciłbym też uwagę na potrzebę projektowania usług cyfrowych w sposób świadomy i odpowiedzialny. To jest też kamyczek do ogródka dużych platform, które myślę, że mogłyby robić więcej"uważa Jan Herbst.

"Nie wszystko załatwimy wspaniałą rolą edukatorów, nauczycieli czy nawet rodziców. Musimy to załatwić przepisami, które będą szły w parze z najlepszymi praktykami, dobrymi lekcjami, wspaniałym życiem. Państwo musi zatem reagować i widzieć te zagrożenia" – podkreślił w swoim przemówieniu minister cyfryzacji. – "Kończymy pracę nad kilkoma ustawami. Wierzę, że niedługo podpisanymi przez prezydenta, bo już są w parlamencie. Ustawami, które ograniczają platformy w tym, żeby mogły pisać wszystko o wszystkim, bo dla mnie jako ministra cyfryzacji nie ma znaczenia, czy policzkujesz kogoś w realu, czy w cyfrowym świecie, za jedno i za drugie musi być kara. To jest odpowiedzialność za nasze dzieci. Nie może być mowy o tym, że w cyfrowej rzeczywistości na więcej pozwalamy, a w rzeczywistym świecie to wszystko piętnujemy". 

Jedną z ustaw, która ma zwiększyć ochronę użytkowników w internecie, w tym dzieci, jest nowelizacja ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Za jej sprawą w Polsce ma zostać wdrożony unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA). Dzięki niej walka z nielegalnymi treściami w internecie ma być skuteczniejsza, a nadzór nad platformami cyfrowymi się poprawić. Projekt ustawy został przyjęty przez rząd 23 września br. i jest dziś procedowany w sejmowych komisjach.

Na podstawie Newseria oprac. db






środa, 19 listopada 2025

System kaucyjny w Polsce


Na półkach polskich sklepów pojawia się coraz więcej produktów ze znakiem „kaucja”. To oznacza, że konsument przy ich zakupie zapłaci dodatkową kwotę, którą będzie mógł odzyskać przy zwrocie opakowania.  

 

Fot. Pixabay

Choć formalnie obowiązek prowadzenia zbiórki opakowań dotyczy tylko placówek powyżej 200 mkw., do systemu dołączają także małe sklepy. Żabka wprowadziła możliwość zwrotu opakowań – również tych niekaucyjnych – niemal we wszystkich z ponad 12 tys. sklepów swojej sieci. Eksperci podkreślają, że dla mniejszych podmiotów dołączenie do systemu oznacza szereg korzyści: 

"Obowiązek pobierania kaucji dotyczy wszystkich jednostek handlu detalicznego i hurtowego, które mają w swojej ofercie napoje w opakowaniach objętych systemem kaucyjnym. Zatem pobierać kaucję od konsumenta musi każdy, kto oferuje takie napoje. Jeżeli chodzi o zwrot kaucji i przyjmowanie pustych opakowań po napojach, to ten obowiązek w pełnym zakresie mają jednostki handlu detalicznego i hurtowego o powierzchni sprzedaży powyżej 200 mkw." – mówi dr Krzysztof Hornicki, dyrektor ds. ochrony środowiska w spółce OK Operator Kaucyjny. "Mniejszych sklepów ten obowiązek dotyczy wyłącznie w zakresie szklanych butelek wielokrotnego użytku, jeżeli posiadają takie produkty w swojej ofercie. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby małe sklepy dobrowolnie włączyły się do systemu kaucyjnego również w zakresie butelek z tworzyw sztucznych i puszek metalowych".

Jak podkreśla, to może się okazać korzystnym rozwiązaniem z wielu powodów. Pierwszym z nich jest utrzymanie klientów.

"Jeżeli klienci nie będą mogli oddać opakowań w swoich ulubionych sklepach gminnych, wiejskich, osiedlowych, z pewnością pojadą do większych jednostek handlu, a jeżeli tam zwrócą opakowania, to również z pewnością zrobią tam zakupy" – mówi dr Krzysztof Hornicki. "Poza tym małe sklepy przystępując do systemu kaucyjnego, wskazują, że dla nich kwestie środowiskowe szeroko pojęte, ekologiczne są istotne, a szeroko pojęty ruch zero waste jest aktualnie w społeczeństwie popularny".

Mimo że dla mniejszych podmiotów przystąpienie do systemu oznacza szereg wyzwań, to zachętą mogą być rozwiązania oferowane przez jego operatorów. To m.in. możliwość wstawienia mniejszej maszyny do zbiórki opakowań, możliwość ich najmu lub dzierżawy zamiast zakupu, doradztwo merytoryczne i prawne we wdrażaniu systemu, a także cyfrowe rozwiązania dotyczące rozliczania kaucji, raportowania i ewidencji.

"To wszystko powoduje, że wejście mniejszych sklepów jest realne i należy to traktować jako przewagę konkurencyjną i szansę, a nie jako zagrożenie" – podkreśla ekspert OK Operatora Kaucyjnego.

Na taki krok zdecydowała się sieć Żabka, która od ponad dwóch lat prowadzi działania pilotażowe związane ze zwrotem opakowań. Do tej pory klienci oddali ponad 18 mln sztuk butelek i puszek. Teraz mają oni możliwość zwrotu opakowań zarówno kaucyjnych, jak i niekaucyjnych.

"Za oba rodzaje opakowań klient jest wynagradzany dodatkowymi bonusami w aplikacji Żappka. W tej chwili prowadzimy akcję 50 żappsów za każde opakowanie, która trwa od 5 listopada do 2 grudnia. W przypadku opakowań kaucyjnych (butelki PET do 3 l, metalowe puszki do 1 l) klient otrzymuje zwrot kaucji w wysokości 50 gr, a za szklane butelki do 1,5 l – 1 zł. Jak klient może zobaczyć, że opakowanie jest kaucyjne? Na każdym opakowaniu kaucyjnym można znaleźć specjalny znaczek – prostokąt z informacją „kaucja”" – mówi Joanna Kasowska, quality standards & climate protection director w Żabka Polska. – Do tej pory wprowadziliśmy ponad 250 tys. opakowań ze znaczkiem kaucyjnym.

Opakowania kaucyjne i niekaucyjne można zwrócić w blisko 12 tys. sklepów Żabka w całym kraju. Zainstalowano w nich już ponad 2,5 tys. maszyn do zwrotu butelek i puszek. W pozostałych klienci mogą oddać opakowania bezpośrednio sprzedawcy. Przy zwrocie opakowania kaucyjnego maszyna lub sprzedawca generuje kod, który uprawnia klienta do odbioru kaucji albo obniżenia o nią ceny zakupów.

"Klient nie musi okazać paragonu, może oddawać nie tylko te opakowania, które zakupi w naszym sklepie, ale także te zakupione w innych sklepach na rynku. Myślę, że to jest ogromna zmiana dla klienta" – dodaje Joanna Kasowska.

Jak podkreśla, wdrażanie systemu w sieci to dla franczyzobiorców nowe narzędzie promujące ekologiczne nawyki i wyróżniające ich ofertę na rynku convenience.

Według szacunków Polskiej Izby Handlu w pierwszej fazie wdrożenia system kaucyjny może objąć około 20–30 tys. sklepów. W okresie przejściowym, który trwa od 1 października do końca grudnia br., zarówno producenci, jak i sprzedawcy dostosowują się do nowych obowiązków, m.in. w zakresie oznaczania opakowań i tworzenia punktów zbiórki.

"Z jednej strony może się wydawać, że system kaucyjny rozwija się w Polsce powoli, ale wszystko idzie zgodnie z planem, przedsiębiorcy muszą mieć okres przejściowy, żeby wprowadzić do obrotu wszystkie napoje, które stanowią ich stany magazynowe. Z drugiej strony konsumenci też uczą się systemu kaucyjnego i jest to łatwiejsze w tych jednostkach handlu, które lepiej przygotowały się do systemu" – mówi dr Krzysztof Hornicki. "Jednym z naszych akcjonariuszy jest sieć handlowa Lidl, która już od wielu miesięcy edukuje konsumentów na temat zasad systemu kaucyjnego. Wszystkie sklepy Lidl w Polsce posiadają butelkomaty, czyli urządzenia umożliwiające automatyczną zbiórkę opakowań z tworzyw sztucznych i metali oraz – co istotne – również opakowań nieobjętych kaucją".

Zgodnie z założeniami system kaucyjny ma pomóc ograniczyć ilość odpadów opakowaniowych w obiegu i na wysypiskach i zwiększyć poziom selektywnej zbiórki surowców, zgodnie z celami unijnych dyrektyw dotyczących gospodarki cyrkularnej. Model ten ma też zachęcać konsumentów do bardziej odpowiedzialnych wyborów w codziennych nawykach zakupowych. 

Na podst. Newseria oprac. db 





Maja Todd: Sposób na jesienną pogodę


Maja Todd, Miss Polonia 2025 podkreśla, że jesień nie jest jej ulubioną porą roku. Nie zalicza się do grona „jesieniar”, nie dekoruje domu dyniami czy kompozycjami z suszonych liści ani też nie zachwyca się ferią barw w przyrodzie. Zdradza też, że ten mało przyjemny dla niej czas stara się przetrwać, czerpiąc inspiracje z kultury hygge.  

 

Fot. Pixabay

 

Maja Todd przyznaje, że już zdążyła się stęsknić za latem, bo ta najpiękniejsza dla niej pora roku trwa zdecydowanie za krótko.

"Nie ukrywam, że bardziej niż jesień na pewno wolę letni, ciepły klimat" – mówi Maja Todd.

Niestety na słoneczne i ciepłe dni musimy jeszcze trochę poczekać, a tymczasem na dobre rozgościła się u nas jesień. Miss Polonia 2025 zmuszona jest więc jakoś umilać sobie te szare, mokre i zimne tygodnie. Jak zaznacza, w tym czasie szczególnie bliska jest jej duńska filozofia życia: 

"Mam swój sprawdzony sposób na radzenie sobie z zimą, który zaczerpnęłam z zagranicy, z Danii, z kultury hygge. I kiedy przychodzą właśnie takie zimne dni, za oknem jest nieprzyjemna pogoda, to na przykład zapalam świeczkę, parzę herbatę, biorę gorącą kąpiel i po prostu robię małe rzeczy, które sprawiają, że życie jest bardziej przytulne i przyjemne, bo inaczej to przez zimę ciężko jest przetrwać. To właśnie wzięłam z kultury duńskiej, gdy mieszkałam w Kopenhadze" – dodaje Maja Todd.

Maja Todd jest teraz w Japonii na zgrupowaniu przed konkursem Miss International. Finał odbędzie się 27 listopada w Tokio. 

Na podst. Newseria oprac. db 





czwartek, 6 listopada 2025

Jak sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki programujemy


Jeszcze kilka lat temu kodowanie wymagało godzin spędzonych na analizie dokumentacji, testowaniu fragmentów kodu i żmudnym debugowaniu. Dziś coraz częściej wystarczy dobrze sformułować pytanie — a sztuczna inteligencja, taka jak ChatGPT czy GitHub Copilot, podpowiada nam rozwiązanie, generuje kod i pomaga go poprawić. 

To już nie science fiction. To rzeczywistość nowej ery — programowania wspomaganego AI

 

Ilustracja: Redakcja, AI.

 

Od kodu maszynowego do języka naturalnego

Rozwój dużych modeli językowych (LLM) zmienił paradygmat pracy programisty. Zamiast precyzyjnych instrukcji składniowych, coraz częściej używamy języka naturalnego. Programista nie tyle „pisze kod”, co prowadzi rozmowę z asystentem AI, który potrafi zrozumieć kontekst i zaproponować gotowe rozwiązania.

Ten model pracy przypomina raczej współpracę z inteligentnym partnerem niż z maszyną — partnerem, który analizuje nasze intencje, strukturyzuje zadania i podpowiada kroki prowadzące do celu. 

Strategia podpowiedzi: nowa sztuka programowania

Kluczowym pojęciem staje się strategia podpowiedzi (prompt engineering) — czyli umiejętność formułowania zapytań do AI tak, by otrzymać precyzyjną, użyteczną odpowiedź. Oto kilka wzorców:

  • TAG (Task–Action–Guideline) — opisz zadanie, działania i zasady, jakimi AI ma się kierować.

  • PIC (Persona–Instruction–Context) — nadaj AI rolę (np. „mentor programisty”), przekaż instrukcje i kontekst.

  • LIFE (Learn–Improvise–Feedback–Evaluate) — strategia oparta na iteracyjnym uczeniu się i doskonaleniu kodu.

Dzięki tym schematom asystent AI przestaje być tylko „generatorem tekstu”. Staje się aktywnym współpracownikiem — kimś, kto rozumie złożone zadania i potrafi je rozbić na mniejsze, logiczne etapy. 

ChatGPT i GitHub Copilot w praktyce

ChatGPT i Copilot wspierają proces tworzenia aplikacji: 

  • od budowania prostych stron HTML i stylów CSS,

  • przez pisanie backendu w Pythonie lub Node.js,

  • po analizę danych i budowanie modeli uczenia maszynowego.

To, co kiedyś wymagało tygodni nauki i setek linii kodu, dziś można osiągnąć w kilka minut — wystarczy zrozumieć, jak rozmawiać z AI

Czy AI zastąpi programistów?

Nie chodzi o zastąpienie, lecz o wzmocnienie kompetencji człowieka. AI automatyzuje powtarzalne czynności, ale to człowiek nadaje kierunek, rozumie kontekst biznesowy i decyduje, które rozwiązanie jest najlepsze: 

„Efektywne podpowiadanie to nie tyle technika, co sztuka – sztuka współpracy między człowiekiem a inteligentnym narzędziem”. 

Nowy rozdział w historii kodowania

Powyższe zagadnienia szczegółowo są omawiane w książce „Programowanie wspomagane AI”. To podręcznik przyszłości — nie tylko dla programistów, ale też dla nauczycieli, twórców aplikacji, analityków danych i każdego, kto chce zrozumieć, jak AI może zwiększyć produktywność i kreatywność w pracy technicznej. To nie tylko książka o narzędziach, ale o sposobie myślenia — o tym, jak współpracować z maszyną, która uczy się razem z nami. 

Źródło:
Christoffer Noring, Anjali Jain, Marina Fernandez, Programowanie wspomagane AI. Automatyzacja pracy programisty dzięki ChatGPT i GitHub Copilot, 2024. 

 

 

 

środa, 22 października 2025

Czy 13-latkowie sa gotowi na social media?


Zdaniem ekspertów trzynastoletnie dzieci nie są gotowe na media społecznościowe i chcą podniesienia granicy wiekowej do piętnastu lat. 


Fot. Pixabay

Ponad 80 proc. uczniów z klas I–III szkół podstawowych ogląda YouTube’a, a połowa korzysta z mediów społecznościowych. Co czwarte publikuje w nich własne treści. Zgodnie z przepisami nie powinni mieć takiej możliwości, ponieważ użytkownik social mediów musi mieć co najmniej 13 lat. To pokazuje, że weryfikacja wieku na platformach nie jest skuteczna. Co więcej, eksperci alarmują, że granica wiekowa powinna zostać podniesiona o co najmniej dwa lata.

"Jeżeli chcemy zapewnić dzieciom bezpieczeństwo, to musimy myśleć głównie o rozwiązaniach związanych z mediami społecznościowymi" – mówi Łukasz Wojtasik z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. "Jest szereg zagrożeń związanych z internetem, ale przede wszystkim z mediami społecznościowymi, bo tam dzieci spędzają najwięcej czasu, często poniżej regulaminowej granicy 13. roku życia". 

Przeprowadzone w tym roku przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę badanie 22 tys. uczniów i uczennic pierwszych trzech klas szkoły podstawowej, którzy teoretycznie nie powinni mieć dostępu do komunikatorów i social mediów, wskazało, że ograniczenie wiekowe do 13 lat to fikcja. Według „Sprawdzianu 13+” połowa dzieci w wieku siedmiu–dziewięciu lat korzysta z mediów społecznościowych. Podobny odsetek korzysta z WhatsAppa. Co trzecie dziecko ma konto na TikToku, podobnie jak w przypadku Messengera. Ponad 60 proc. użytkowników doświadcza w tych kanałach sytuacji ocenianych jako złe lub niepokojące.

"Konstrukcja mediów społecznościowych nie jest bezpieczna zarówno dla dzieci, nastolatków, jak i dorosłych, ale my dorośli jesteśmy na o tyle lepszej pozycji, że mamy już w pełni rozwinięty mózg i mechanizmy kontroli, potrafimy krytycznie myśleć, odróżnić dobro od zła. Dzieci często takich kompetencji nie mają, szczególnie te najmłodsze przegrywają z algorytmami. Media są bardzo szybko uzależniające, szczególnie krótkie filmy. W tym kontekście mówi się o short video addiction, nowym zjawisku, polegającym właśnie na tym, że konstrukcja tych filmów, sposób ich prezentowania, nieregularne wyrzuty dopaminy w mózgu, szczególnie młodego człowieka, po prostu uzależniają. Nie mówiąc już o treści tych filmów, która często jest przemocowa, seksualna, wulgarna" – wyjaśnia Łukasz Wojtasik. 

W swojej kampanii Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę promuje podniesienie limitu wieku korzystania z mediów społecznościowych z 13 do 15 lat. Przytacza w niej również 15 powodów, dla których jest to wskazane. Eksperci kampanii podkreślają, że intensywne korzystanie z mediów społecznościowych wiąże się z wyższym poziomem lęku, depresji, samotności i niskiej samooceny, co szczególnie dotyczy nastoletnich dziewcząt. Może także zakłócać proces budowania swojej tożsamości i rozwijania emocji. Serwisy społecznościowe i komunikatory ułatwiają kontakt z nieznajomymi, co zwiększa ryzyko przemocy rówieśniczej i  prób manipulacji: 

"To jest wykorzystywanie seksualne, szkodliwe treści, hejt i radykalizacja. To są szkodliwe wzorce urody, szkodliwe wzorce zachowań, problemy zdrowotne, depresja i tak dalej. Tych zagrożeń jest cały szereg. Naszą rolą – rodziców, dorosłych – jest ochrona dzieci przed tymi zagrożeniami, a jednocześnie oczekiwanie od dostawców usług, że tak będą te treści podawali, tak przebudują mechanikę serwisów społecznościowych, żeby nie było to środowisko zagrażające dla najmłodszych użytkowników. Jednocześnie oczekujemy też, że będą skutecznie weryfikowali wiek" – mówi ekspert FDDS.

Celem kampanii jest dotarcie do rodziców i pokazanie im skali zagrożeń, z jakimi wiąże się obecność ich dzieci w social mediów. Za tym powinna iść edukacja i przygotowywanie dzieci do użytkowania serwisów. Drugi cel to starania na rzecz legislacyjnych rozwiązań, które usankcjonują podniesienie granicy wiekowej i zmuszą platformy do skutecznego sprawdzania wieku użytkowników i blokowania tych, którzy są zbyt młodzi: 

"Funkcjonująca aktualnie granica 13. roku życia wynika z przepisów takich jak amerykańskie CAPA czy europejskie RODO. To są przepisy dotyczące ochrony danych, ale nie są wynikiem analizy wpływu mediów społecznościowych na dzieci. Konsultowaliśmy się z psychiatrami dziecięcymi, terapeutami, psychologami, praktykami i uznaliśmy, że jeżeli chodzi o umiejętność młodych ludzi do unikania zagrożeń, ich rozwój funkcji poznawczych, kontrolnych, to jest właśnie 15. rok życia" – wyjaśnia Łukasz Wojtasik. 

Jak podkreśla, nie oznacza to jednak, że po 15. roku życia dzieci są w pełni bezpieczne w mediach społecznościowych: 

"Naszym postulatem i przy okazji narzędziem dla rodziców jest lista kompetencji. Pokazujemy, jakie kompetencje muszą mieć dzieci, na jakim poziomie rozwojowym muszą się znajdować, żeby media społecznościowe były dla nich bezpieczne. Dla jednego dziecka to może być 15. rok życia, dla innego 16. i to jest w rękach rodziców, natomiast jako minimum uznajemy 15. rok życia. To się wydaje sensownym kompromisem pomiędzy potrzebą młodych ludzi dostępu do usług cyfrowych a potrzebą zapewnienia im bezpieczeństwa w środowisku cyfrowym" – wskazuje ekspert Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. 

Zasada „do 15. roku życia bez serwisów społecznościowych” to jedna z rekomendacji wiekowych ekspertów programu Domowe Zasady Ekranowe. Pozostałe to: „bez ekranów do trzeciego roku życia” i „bez smartfona do 12. roku życia”. Tymczasem wśród badanych siedmio–dziewięciolatków 66 proc. ma już swój smartfon. 

Na podstawie Newseria oprac. db





czwartek, 16 października 2025

Sztuczna inteligencja w pracy prawnika


Czy sztuczna inteligencja może być w przyszłości asystentem sędziego albo zastąpić jego samego? 


Fot. Pixabay

Rozwiązania sztucznej inteligencji stosowane w wymiarze sprawiedliwości zaliczane są do kategorii wysokiego ryzyka, zgodnie z unijnym rozporządzeniem AI Act. To oznacza m.in. konieczność wdrożenia procedur nadzoru nad algorytmami. Dlatego nie ma ryzyka, że sztuczna inteligencja zastąpi sędziego i będzie za niego wydawać wyroki. W przyszłości może się jednak stać jego asystentem odpowiedzialnym m.in. za analizę dowodów czy przygotowywanie treści orzeczeń. Eksperci uważają, że może to znacząco usprawnić postępowania sądowe: 

"W polskich sądach sztuczna inteligencja jest już wykorzystywana w prostych zadaniach, takich jak anonimizacja dokumentów, transkrypcja, wyszukiwanie orzeczeń czy chociażby monitorowanie i śledzenie zmian aktów prawnych. W przyszłości będzie asystentem sędziego, pomoże w prowadzeniu akt, wyszukiwaniu dowodów czy zaproponuje treść orzeczenia na podstawie podobnych spraw" mówi Sebastian Szczepański, prezes zarządu Currendy.

Podobne zastosowania widać wśród całego środowiska prawników. Jak wynika z raportu „Future Ready Lawyer 2024” opublikowanego przez Wolters Kluwer, 76 proc. prawników z działów prawnych i 68 proc. prawników z kancelarii korzysta z generatywnej AI przynajmniej raz w tygodniu, najczęściej do researchu, analizy i automatyzacji tworzenia dokumentów: 

"Teraz największym problemem, przed którym stoi sądownictwo, jest brak asystentów. Sędziowie mają bardzo dużo spraw, którymi się zajmują, jest duża liczba dokumentów, która jest przez nich do obrobienia. W momencie kiedy byśmy zaprzęgli do tych czynności sztuczną inteligencję, która np. prowadziłaby nam akta, analizowała dowody, proponowała podstawę prawną, to na pewno bardzo by to wpłynęło na szybkość postępowania" – uważa prezes Currendy. 

W świetle raportu „Rekomendacje w zakresie zastosowania sztucznej inteligencji w sądownictwie i prokuraturze” przygotowanego przez Grupę Roboczą ds. Sztucznej Inteligencji (Podgrupa ds. etyki i prawa) zakres zastosowania systemów AI jest bardzo szeroki. Może służyć m.in. jako wsparcie organizacji pracy sądów i prokuratury, pomoc w codziennych zadaniach sędziów, prokuratorów i innych pracowników wymiaru sprawiedliwości czy narzędzie do proponowania projektu uzasadnienia rozstrzygnięcia w konkretnej sprawie. W rekomendacjach GRAI w zakresie wdrożenia sztucznej inteligencji w sądownictwie znalazło się kilka propozycji, w tym m.in. automatyzacja przebiegu rozprawy do pisemnego protokołu, chatbot uzupełniający pracę Biura Obsługi Interesanta, system do wyszukiwania podobnych spraw czy też tłumaczenie rozprawy na żywo: 

"Sędzia bot na razie to czyste science fiction, ale mogę sobie wyobrazić pojedyncze przypadki, w których orzeczenia sądowe będą podejmowane przez sztuczną inteligencję. Mamy na przykład elektroniczne postępowanie upominawcze, prowadzone przez Sąd Rejonowy w Lublinie, gdzie tak naprawdę jest sprawdzana tylko kompletność dokumentów i zapada orzeczenie. W takich przypadkach jak najbardziej sztuczna inteligencja mogłaby się doskonale odnaleźć. Natomiast już w bardziej skomplikowanych, gdzie zapadają sprawy w sądzie rejonowym, okręgowym czy apelacyjnym, to jednak decyzja powinna należeć do człowieka" – uważa Sebastian Szczepański. 

Jak dodaje, na świecie sztuczna inteligencja w sądownictwie wykorzystywana jest częściej niż w Polsce: 

"Na przykład w Chinach stosowana jest do prowadzenia rozpraw sądowych, do analizy dokumentów, do przesłuchiwania świadków i później do proponowania treści orzeczenia. Natomiast oczywiście, ostateczny wyrok zapada z udziałem człowieka" – podkreśla ekspert. – "Sztuczna inteligencja mogłaby być dużym wsparciem dla sędziów i referendarzy sądowych, w szczególności w pisaniu uzasadnień sądowych. AI może przygotować strukturę dokumentów, przeanalizować dowody, zaproponować treść podstawy prawnej, natomiast ostateczna odpowiedzialność za treść należy oczywiście do sędziego".

Prawnicy w badaniu Wolters Kluwer jako główne wyzwania w stosowaniu GenAI wymieniają trudności z jej integracją do codziennej pracy, wiarygodność wyników oraz obawy co do poufności danych: 

"Nie powinniśmy do końca ufać sztucznej inteligencji, która jest swego rodzaju black boxem. Nie wiemy tak naprawdę, co się do końca dzieje w tym magicznym pudełku i dlaczego uzyskujemy taki wynik, a nie inny. Z pomocą przychodzi nam AI Act, który został wdrożony w 2024 roku i w tej chwili jest implementowany etapami" – mówi Sebastian Szczepański. – "Systemy sądowe zostały zaklasyfikowane jako aplikacje informatyczne wysokiego ryzyka, co oznacza, że muszą być przejrzyste i używane pod nadzorem człowieka". 

Według unijnego rozporządzenia AI Act systemy sztucznej inteligencji wysokiego ryzyka podlegają rygorystycznym obowiązkom przed wprowadzeniem ich do obrotu. Wymagają m.in. systemów oceny i ograniczenia ryzyka, wysokiej jakości zbiorów danych, odpowiednich środków nadzoru ze strony człowieka czy też wysokiego poziomu solidności, cyberbezpieczeństwa i dokładności. Zgodnie z treścią rozporządzenia wykorzystanie narzędzi AI może wspierać uprawnienia decyzyjne sędziów lub niezależność sądownictwa, ale nie powinno ich zastępować. Podejmowanie ostatecznej decyzji musi pozostać działaniem kierowanym przez człowieka.

Kwalifikacja systemów AI jako systemów wysokiego ryzyka nie powinna jednak obejmować systemów przeznaczonych do pomocniczych czynności administracyjnych, które nie mają wpływu na faktyczne sprawowanie wymiaru sprawiedliwości. Mowa m.in. o anonimizacji lub pseudonimizacji orzeczeń sądowych, dokumentów lub danych, komunikacji między członkami personelu czy też zadaniach administracyjnych.

2 sierpnia br. zaczęły obowiązywać zapisy AI Act dotyczące wprowadzania na rynek modeli ogólnego przeznaczenia (GPAI) – to modele projektowane nie do jednego, konkretnego zastosowania, ale do wielu różnych zadań (to np. duże modele językowe czy tworzące grafiki). Każdy podmiot, który opracowuje i wprowadza do obrotu takie modele, ma obowiązek m.in. przygotowania i udostępnienia ich dokumentacji technicznej, publikacji streszczenia zbiorów danych wykorzystanych do ich trenowania czy wdrożenia środków zapewniających zgodność modeli z prawem. Dostawcy GPAI o systemowym ryzyku mają jeszcze bardziej rygorystyczne zadania, obejmujące m.in. testy bezpieczeństwa.

Na podstawie Newseria oprac. db





środa, 1 października 2025

Mobbing: Wielu pracowników odchodzi z pracy i nie walczy o swoje prawa


Co siódmy pracownik doświadcza mobbingu, jednak wielu z nich nie walczy o swoje prawa, tylko zmienia pracę. 


Wielu pracowników nie walczy o swoje prawa, wolą zmienić pracę. Fot. Pixabay.

15 proc. pracowników deklaruje, że doświadczyli mobbingu – wynika z danych Koalicji Bezpieczni w Pracy. W porównaniu do sytuacji sprzed sześciu lat odsetek ten nie wzrósł znacząco, ale za to świadomość tego zjawiska i umiejętność jego zdefiniowania była wśród pracowników znacznie lepsza. Nieco lepiej sytuacja wygląda w kadrze zarządzającej, co może oznaczać, że to głównie dla nich organizowane są szkolenia na ten temat. Większość pracowników podkreśla, że w ich firmie nie ma polityki antymobbingowej lub nic o niej nie wiedzą. 

"Zjawisko mobbingu wydaje się dość powszechne. Ponad 80 proc. ankietowanych, zarówno pracowników, jak i zarządzających, wskazało, że z tym terminem się spotkało. Natomiast trochę mniejszy odsetek potrafi go poprawnie zdefiniować" mówi Katarzyna Petrusiewicz, członkini zarządu Stowarzyszenia Koalicja Bezpieczni w Pracy, przedstawicielka CWS Workwear.

Jak wynika z badania SW Research dla Koalicji Bezpieczni w pracy, w sumie 79 proc. respondentów spośród kadry zarządzającej i 69 proc. pracowników zna pojęcie „mobbing” i na ogół potrafi określić jego znaczenie. W porównania do badania z 2019 roku widać wzrost świadomości po stronie kadry zarządzającej, natomiast zdecydowany spadek po stronie pracowników. W 2019 roku na nieznajomość terminu wskazywało 16 proc. badanych, a w tym roku – 31 proc.

"Być może świadczy to o tym, że nie ma właściwej komunikacji w firmie, zwłaszcza w kontekście tego, że wśród zarządzających te proporcje są dokładnie odwrotne" – mówi Katarzyna Pietrusiewicz. – "Najłatwiejszymi działaniami są szkolenia, które – jak pokazało nasze badanie – głównie kierowane są do kadry zarządzającej, więc należy iść z tymi szkoleniami i jasną komunikacją dalej do pracowników".

Obie strony postrzegają mobbing w podobny sposób, zgodny z definicją. Co czwarty badany wie, że charakteryzuje się on długotrwałością i uporczywością. Zwykle jest postrzegany jako zjawisko o charakterze hierarchicznym, czyli – w opinii respondentów – osobą mobbingującą zwykle jest przełożony lub ktoś o wyższym statusie zawodowym, posiadającym władzę, mimo że równie dobrze może nią być także ktoś na równoległym lub niższym stanowisku: 

"Co siódmy pracownik deklaruje, że mobbingu doświadczył. Dużo większą tendencję do zgłaszania zdarzeń mobbingowych mają kobiety [16 proc. versus 13 proc. mężczyźni]. Jeżeli chodzi o stanowisko, nasze badania nie wykazały szczególnych różnic w tym zakresie" wskazuje ekspertka CWS Workwear. 

Autorzy raportu komentują, że różnice dotyczące płci mogą wynikać z tego, że kobiety są bardziej otwarte na komunikowanie trudnych doświadczeń. Wśród zarządzających 14 proc. zadeklarowało doświadczenie mobbingu. Więcej niż co trzeci (37 proc.) został poinformowany przez pracowników o mobbingu, w tym 9 proc. przyznało, że zgłoszenia otrzymywało wielokrotnie. Przypadki mobbingu pośredniego, którego byli świadkami, sygnalizowało 19 proc. respondentów z obu grup: 

"Mobbing to jest dla pracowników bardzo stresująca sytuacja. Mówią, że spada ich motywacja do pracy. 10 proc. pracowników podejmuje od razu decyzję o zmianie pracy, zamiast próbować zawalczyć o swoje prawa. Niektórzy pracownicy deklarują, że ma to bezpośredni wpływ na ich dobrostan, na ich zdrowie psychiczne i fizyczne" mówi ekspertka. 

Obie badane grupy podkreśliły, że w sytuacji mobbingu w pierwszej kolejności zgłosiliby sprawę przełożonemu lub działowi HR. To mężczyźni częściej wskazywali na to, że wiedzą, jak zareagować w takiej sytuacji (66 proc. vs. 61 proc. kobiet). 

Z badania wynika jednak, że firmy wciąż nie poświęcają temu zjawisku wystarczającej uwagi. Tylko 37 proc. pracowników potwierdza, że w ich miejscu pracy obowiązuje procedura antymobbingowa, a 39 proc. nie ma takiej wiedzy. Jednocześnie 29 proc. przyznało, że pracodawca podejmuje jakiekolwiek aktywności mające na celu przeciwdziałanie mobbingowi, dyskryminacji, przemocy, stresowi i innym zagrożeniom psychospołecznym. W porównaniu do badania z 2019 roku wyraźnie spadł odsetek osób deklarujących, że przełożeni rozmawiają z pracownikami na te tematy (z 37 proc. do 28 proc.). 

Wśród kadry zarządzającej ocena praktyk w firmach jest bardziej pozytywna – ponad połowa potwierdza, że w ich miejscu pracy wdrożono politykę antymobbingową, a 25 proc. – że nic nie wie na ten temat: 

"W kwestii działań antymobbingowych w polskich firmach wydaje się, że wciąż jeszcze mamy dużo do zrobienia" – mówi Katarzyna Petrusiewicz. – "Pracownicy przede wszystkim nie widzą efektywności tych działań. Być może wynika to z tego, że nawet jeżeli w danej organizacji jakiekolwiek działania są podejmowane, decyduje o nich kadra zarządzająca, ona je wdraża i o nich wie. Pracownicy oczekują konkretnych działań i konkretnych efektów dla nich w codziennej pracy, dlatego jeżeli ich nie widzą, twierdzą, że takich działań w ogóle nie ma"

W zmianie sytuacji może pomóc procedowana nowelizacja Kodeksu pracy, która ma zobowiązać pracodawców do aktywnego przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji. Znajdzie się w niej także nowa definicja mobbingu, która ma być precyzyjniejsza i dokładnie określić przykładowe przejawy nękania takie jak poniżanie, izolowanie pracownika czy utrudnianie mu wykonywania zadań. Zdaniem ekspertów to pożądana zmiana, korzystna dla obu stron.

"W tym momencie definicja jest na tyle niejasna dla pracowników, że wiele różnych zjawisk określają oni jako zjawiska mobbingujące" – mówi ekspertka Koalicji Bezpieczni w Pracy. – "Najczęściej w definicji mamy stwierdzenie uporczywości i długotrwałości. Jest to bliżej nieokreślone. Pracownicy bardzo często jednorazowe zdarzenie, jednorazowe działanie traktują już jako mobbing i myślę, że tutaj jest bardzo duże pole do doprecyzowania: co to znaczy, jakiego rodzaju działanie, jak długo powinno trwać, żeby być uznane za mobbing, żeby odróżnić sytuację, którą mamy dzisiaj, że w zasadzie każde działanie, które może się pracownikowi nie podobać, zostanie potraktowane jako mobbing". 

W opinii ekspertów obecne przepisy w ograniczonym stopniu chronią osoby dotknięte mobbingiem – zarówno w kontekście dochodzenia roszczeń, jak i prewencji: 

"Jak pokazują nasze badania, najczęściej jest tak, że osoba, która jest mobbingowana, pozostaje niestety potem sama i ma na sobie ciężar udowodnienia mobbingu, jakiego doświadczyła, musi zebrać bardzo silny materiał dowodowy. To nie może być tylko słowo, to muszą być komunikaty, najlepiej, żeby byli świadkowie, być może jakieś maile, a to jest bardzo trudno zebrać pracownikowi. Niechętnie koledzy angażują się w taką sprawę i w zebranie dowodów, co być może wynika z tego, że wciąż pracują w firmie i nie chcą się narażać" – tłumaczy Katarzyna Petrusiewicz. – "Mówi się o tym, że być może zmiany powinny pójść w tym kierunku, że pracownik powinien uprawdopodobnić zdarzenie zaistnienia mobbingu, a potem pracodawca powinien udowodnić, że taki mobbing miał miejsce bądź nie miał miejsca". 

Jak podkreśla, to jednak może się okazać kontrowersyjną zmianą, prowadzącą do różnych nadużyć. Wymagałaby ona wyraźnego doprecyzowania w przepisach tego, co pracownik powinien wykazać, co to znaczy uprawdopodobnienie i jak pracodawca miałby na to skutecznie reagować.

Na podstawie Newseria, oprac. db






wtorek, 30 września 2025

Jak stworzyć audiobook od zera z ChatGPT

 

Tworzenie audiobooków nigdy nie było tak proste i dostępne jak dziś. W dobie cyfryzacji i rosnącego zainteresowania treściami audio, audiobooki stają się jednym z najpopularniejszych formatów konsumowania wiedzy, rozrywki i literatury. Możesz z pomocą ChatGPT stworzyć własny, profesjonalny audiobook od zera, nawet jeśli dopiero zaczynasz przygodę z tworzeniem treści. 


Twórz własne audiobooki z pomocą ChatGPT. Ilustracja: Redakcja, AI.

Dlaczego audiobooki to przyszłość? 

Audiobooki zyskują na popularności z kilku ważnych powodów:

  • Wygoda – możesz ich słuchać w trakcie codziennych czynności, takich jak jazda samochodem, trening czy sprzątanie.

  • Rosnący rynek – rynek audiobooków rozwija się dynamicznie, oferując coraz większe możliwości dla twórców.

  • Uniwersalność – audiobooki trafiają do osób, które nie mają czasu na tradycyjne czytanie lub preferują formę audio.

  • Dostępność technologii – tworzenie audiobooków stało się prostsze dzięki nowoczesnym narzędziom i sztucznej inteligencji, takim jak ChatGPT.

Dzięki tym czynnikom audiobooki stały się doskonałą okazją zarówno dla twórców, jak i słuchaczy.

Jak ChatGPT może pomóc w tworzeniu audiobooków?

ChatGPT to potężne narzędzie, które wspiera twórców audiobooków na każdym etapie ich pracy:

  • Generowanie pomysłów – szybko znajdziesz inspiracje na temat i strukturę audiobooka.

  • Pisanie scenariuszy – ChatGPT pomoże Ci stworzyć angażujące treści, dialogi czy opisy.

  • Optymalizacja tekstu – dzięki AI poprawisz i udoskonalisz swoje materiały.

  • Wsparcie techniczne – uzyskasz wskazówki dotyczące wyboru narzędzi, konfiguracji sprzętu czy montażu dźwięku.

  • Marketing i publikacja – stworzysz skuteczne opisy, kampanie reklamowe i materiały promocyjne.

ChatGPT działa jak wszechstronny asystent, który przyspiesza proces tworzenia audiobooka i zwiększa jego profesjonalizm.

Krok po kroku do własnego audiobooka 

Tworzenie audiobooka z ChatGPT to proces, który można podzielić na jasne i zrozumiałe etapy:

  1. Pomysł – znalezienie tematu i zdefiniowanie grupy docelowej.

  2. Scenariusz – stworzenie angażującego tekstu i struktury.

  3. Nagranie – przygotowanie techniczne i rejestracja dźwięku.

  4. Montaż – edycja nagrania i optymalizacja jakości.

  5. Publikacja i promocja – udostępnienie audiobooka na wybranej platformie i dotarcie do słuchaczy.

Pomysł na audiobooka 

 

1. Jak znaleźć odpowiedni temat z pomocą ChatGPT?

Znalezienie odpowiedniego tematu to pierwszy i kluczowy krok w tworzeniu audiobooka. Temat decyduje o tym, czy Twój audiobook przyciągnie uwagę odbiorców i stanie się sukcesem. Dzięki ChatGPT proces ten staje się nie tylko prostszy, ale także bardziej kreatywny.

Dlaczego temat jest tak ważny? 

Dobry temat:

  • Przyciąga uwagę – odbiorcy są bombardowani ogromną ilością treści, dlatego Twój audiobook musi się wyróżniać.

  • Spełnia potrzeby – temat powinien odpowiadać na konkretne pytania, problemy lub pragnienia słuchaczy.

  • Motywuje do zakupu – ludzie są bardziej skłonni kupić audiobook, który wydaje się wartościowy i interesujący.

Bez odpowiedniego tematu Twój audiobook może zginąć w tłumie podobnych treści. Na szczęście, ChatGPT może pomóc w znalezieniu tematu, który wyróżni Twoje dzieło.

Korzystanie z ChatGPT do generowania pomysłów

ChatGPT to potężne narzędzie, które pozwala eksplorować wiele pomysłów w krótkim czasie. Aby znaleźć odpowiedni temat, możesz zastosować następujące strategie: 

Burza mózgów z ChatGPT 

Przykładowe zapytania:

  • „Podaj 10 pomysłów na audiobook na temat rozwoju osobistego.”

  • „Jakie są popularne tematy audiobooków dla młodzieży?”

  • „Jakie audiobooki cieszą się popularnością w kategorii kryminał?”

Przykład:
„Podaj 5 pomysłów na audiobook w kategorii poradników biznesowych.”

Wynik od ChatGPT:

  1. „Jak zbudować pasywny dochód w 30 dni.”

  2. „Sztuka negocjacji: 10 zasad skutecznego porozumiewania się.”

  3. „Jak prowadzić zespół w czasach kryzysu.”

  4. „Marketing XXI wieku: Jak wyprzedzić konkurencję.”

  5. „Biznes online od zera: Krok po kroku.” 

    Analiza trendów i wyszukiwanie niszy 

     Poproś ChatGPT o analizę trendów w Twojej dziedzinie: 

    • „Jakie tematy dominują na platformach audiobooków w kategorii zdrowie?”

    • „Jakie są niszowe tematy, które mają potencjał w 2024 roku?”

    Przykład:
    „Podaj niszowe pomysły na audiobook w kategorii psychologia.”

    Wynik od ChatGPT:

    1. „Psychologia ciszy: Jak odnaleźć spokój w hałaśliwym świecie.”

    2. „Moc wdzięczności: Jak zmienić swoje życie poprzez codzienne praktyki.”

    3. „Siła podświadomości: Jak sterować swoimi myślami.”

    Badanie grupy docelowej z pomocą ChatGPT 

    Twój temat powinien być dopasowany do potrzeb Twojej grupy docelowej.

    Przykład: 
    „Opisz profil słuchacza zainteresowanego audiobookami o zdrowym stylu życia.”

    Wynik od ChatGPT:

    • Wiek: 25–40 lat.

    • Zainteresowania: fitness, zdrowe odżywianie, redukcja stresu.

    • Problemy: brak czasu na czytanie, szukanie inspiracji do zmian w codziennym życiu.

    Tworzenie unikalnych pomysłów
    1. Jeśli chcesz stworzyć coś wyjątkowego, poproś ChatGPT o łączenie różnych dziedzin.

    Przykład:
    „Połącz temat minimalizmu i zarządzania czasem w jednym audiobooku.”

    Wynik od ChatGPT:
    „Minimalizm w zarządzaniu czasem: Jak zredukować chaos i odzyskać kontrolę nad swoim dniem.”

    Testowanie pomysłu  

    Po wybraniu tematu możesz sprawdzić, jak odbiorcy mogą na niego zareagować.

    Przykład:
    „Który tytuł brzmi bardziej przekonująco?

    1. Sztuka efektywności: Jak osiągać więcej w krótszym czasie.

    2. Produktywność bez stresu: Praktyczny poradnik dla zabieganych.”

    Wynik od ChatGPT:
    Tytuł 2 może być bardziej atrakcyjny, ponieważ odnosi się do problemu stresu, który dotyka wielu słuchaczy.

    Podsumowanie

    Wykorzystanie ChatGPT do znalezienia tematu pozwala na:

    1. Szybkie generowanie wielu pomysłów.

    2. Dostosowanie tematu do grupy docelowej.

    3. Tworzenie unikalnych i atrakcyjnych koncepcji.

    Dzięki tym technikom pierwszy krok – znalezienie pomysłu na audiobook – stanie się łatwy i przyjemny. W kolejnych rozdziałach dowiesz się, jak rozwinąć ten pomysł w pełnowartościowy projekt.

    2. Analiza potrzeb odbiorców

    Aby Twój audiobook odniósł sukces, kluczowe jest zrozumienie potrzeb odbiorców. Dobrze przeprowadzona analiza pomoże Ci stworzyć treści, które będą odpowiadały na konkretne problemy, zainteresowania i pragnienia Twojej grupy docelowej. Dzięki ChatGPT proces ten jest szybszy i bardziej precyzyjny.

    Dlaczego analiza potrzeb odbiorców jest ważna?

    Bez dokładnego zrozumienia słuchaczy ryzykujesz stworzenie audiobooka, który nie trafi w ich oczekiwania.

    Korzyści płynące z analizy potrzeb:

    1. Tworzenie wartościowych treści – wiesz, jakie tematy naprawdę interesują Twoją grupę docelową.

    2. Większe zaangażowanie – audiobook, który rozwiązuje konkretne problemy, buduje relację z odbiorcami.

    3. Lepsze wyniki sprzedażowe – ludzie chętniej inwestują w treści dopasowane do ich potrzeb.

    4. Unikanie błędów – możesz uniknąć tematów przesyconych lub nieatrakcyjnych. 

    Przemysław Gmerek

    Ekspert od ChatGPT  



Jak stworzyć TikTok od zera z ChatGPT: Profesjonalny kanał krok po kroku


TikTok to platforma pełna kreatywności i dynamicznych możliwości, która przyciąga uwagę zarówno młodych użytkowników, jak i doświadczonych twórców treści. Dzięki krótkim, łatwo przyswajalnym filmom, TikTok stał się przestrzenią dla marek, influencerów i artystów, którzy chcą nawiązać bezpośrednią więź z odbiorcami. 

W świecie, gdzie szybkość reakcji i zrozumienie trendów mają kluczowe znaczenie, wsparcie technologiczne, takie jak ChatGPT, otwiera nowe drzwi do skutecznego i łatwiejszego tworzenia treści. Dzięki ChatGPT możesz zbudować profesjonalny kanał na TikToku – od pierwszego filmu po zaawansowane strategie zwiększania zasięgu. 

 

Zbuduj profesjonalny kanał na TikToku za pomocą ChatGPT. Ilustracja: Redakcja, AI.


Czym jest ChatGPT i dlaczego warto z niego korzystać? 

ChatGPT to sztuczna inteligencja opracowana przez OpenAI, która może działać jako Twój wirtualny asystent. Odpowiada na pytania, dostarcza inspiracji, pomaga tworzyć treści, a nawet rozwiązuje problemy związane z budowaniem strategii marketingowej. Właśnie dlatego ChatGPT jest idealnym narzędziem, które może wspierać Cię na każdym kroku w procesie tworzenia kanału na TikToku. Korzystanie z AI, takiej jak ChatGPT, pozwala zaoszczędzić czas, ułatwia znajdowanie kreatywnych pomysłów oraz zapewnia natychmiastowy dostęp do gotowych rozwiązań, które możesz dostosować do swoich potrzeb. 

Dlaczego TikTok? Potencjał platformy w promocji i marketingu 

TikTok to jedna z najszybciej rozwijających się platform społecznościowych na świecie, z ponad miliardem aktywnych użytkowników. Możliwość dotarcia do ogromnej grupy odbiorców oraz zaangażowania ich w interaktywne treści daje TikTokowi unikalny potencjał promocyjny i marketingowy. Platforma ta wspiera nie tylko młodych, ale również doświadczonych twórców i marki, oferując przyjazne środowisko dla eksperymentowania i budowania społeczności. Dzięki ChatGPT zrozumiesz, jak efektywnie wykorzystać siłę TikToka do promocji, jednocześnie tworząc atrakcyjne treści, które przyciągną uwagę Twojej docelowej grupy odbiorców.  

Jak ChatGPT pomoże Ci w tworzeniu kanału od podstaw?

Tworzenie kanału od podstaw może wydawać się trudnym zadaniem, ale z pomocą ChatGPT staje się to znacznie łatwiejsze. Od generowania pomysłów na treści, przez pomoc w opracowywaniu scenariuszy, po analizę wyników – ChatGPT staje się narzędziem, które wspiera Cię na każdym etapie. Dzięki asyście AI możesz szybko dostosowywać swoje pomysły do trendów, automatyzować procesy, optymalizować czas publikacji i budować spójność komunikacyjną. ChatGPT nie tylko pomoże w tworzeniu treści, ale także wskaże, jak budować strategię rozwoju kanału, reagować na potrzeby widzów i efektywnie wchodzić w interakcję z innymi użytkownikami TikToka. 

Wyzwania i szanse przy tworzeniu treści na TikToku

Tworzenie treści na TikToku może być wyzwaniem – zwłaszcza jeśli chodzi o szybkie dostosowanie się do zmieniających się trendów, algorytmu platformy oraz zachowań użytkowników. TikTok wymaga od twórców dużej elastyczności oraz kreatywności, a jednocześnie oferuje unikalne szanse na błyskawiczne zdobycie popularności. Dzięki ChatGPT możesz szybciej analizować trendy i dostosowywać swoje treści do aktualnych wymagań, zwiększając tym samym szanse na sukces. ChatGPT pomoże Ci nie tylko radzić sobie z wyzwaniami, ale także wykorzystać te możliwości, aby budować wartościowe i angażujące treści. 

Wybór niszy i tematyki kanału 

Wybór odpowiedniej niszy i tematyki kanału to jeden z najważniejszych kroków przy zakładaniu profilu na TikToku. Dobrze dobrana nisza pozwala zbudować lojalną grupę odbiorców, a regularne publikowanie treści zgodnych z nią sprzyja zwiększaniu zasięgów. Dzięki ChatGPT proces wyboru i analizy trendów staje się znacznie prostszy – AI może pomóc w identyfikacji najbardziej obiecujących tematów, które mają potencjał przyciągnięcia dużej grupy odbiorców. 

1. Analiza trendów i popularnych tematów (z pomocą ChatGPT) 

Wykorzystanie ChatGPT do identyfikacji trendów na TikToku 
Pierwszym krokiem do wyboru odpowiedniej tematyki jest zrozumienie aktualnych trendów na platformie. ChatGPT może wspierać ten proces, analizując zebrane dane i udostępniając informacje o popularnych kategoriach. Możesz poprosić ChatGPT, aby wygenerował listę obecnych trendów na TikToku, takich jak popularne hashtagi, formaty wideo czy style edycji, które aktualnie dominują na platformie. Taka analiza ułatwia nie tylko wybór niszy, ale także daje wskazówki, jak dostosować treści do oczekiwań użytkowników. 

Jak szukać inspiracji przy użyciu ChatGPT? 
Jeśli nadal zastanawiasz się nad wyborem tematyki, ChatGPT może pomóc Ci znaleźć inspirację. Wpisując ogólne kategorie (np. „zdrowie”, „podróże”, „moda”) i prosząc ChatGPT o sugestie, możesz uzyskać listę pomysłów, które będą bardziej szczegółowe i dostosowane do specyfiki TikToka. Przykładowo, zamiast ogólnej tematyki zdrowia, ChatGPT może zasugerować tworzenie treści na temat zdrowego stylu życia w wielkich miastach lub szybkich treningów fitness do wykonania w domu. Tego typu personalizacja pomaga wyróżnić się na tle konkurencji. 

Ocena potencjału wybranych tematów z pomocą ChatGPT 
Po wybraniu kilku tematów warto ocenić ich potencjał. ChatGPT może pomóc w analizie trendów w danej niszy – warto poprosić AI o wskazanie, jakie tematy w danej kategorii są najbardziej popularne lub rosną na popularności. ChatGPT może także dostarczyć przykładów podobnych kont na TikToku, analizując ich liczbę wyświetleń oraz typy treści, które zdobywają największe zaangażowanie. Dzięki temu otrzymasz lepszy wgląd w to, czy dana tematyka przyciągnie odpowiednią grupę odbiorców. 

Wybór niszy na podstawie własnych zainteresowań i analizy AI 
Dobrze dobrana nisza to połączenie aktualnych trendów z Twoimi osobistymi zainteresowaniami. ChatGPT może pomóc Ci połączyć te dwa elementy, tworząc listę tematów dostosowaną do tego, co jest dla Ciebie ciekawe i inspirujące. Wybierając tematykę, która łączy Twoje pasje z popularnością na TikToku, zwiększasz szansę na regularne tworzenie treści, które przyciągną odbiorców. Warto również poprosić ChatGPT o analizę, które tematy mają potencjał długoterminowy, co pomoże w stworzeniu trwałej i lojalnej społeczności. 

Weryfikacja wybranej niszy poprzez eksperymentowanie z treściami 
Po ustaleniu niszy warto przeprowadzić testy, publikując kilka pierwszych filmów i obserwując reakcje odbiorców. ChatGPT może pomóc w tworzeniu koncepcji i scenariuszy dla tych wstępnych treści, które posłużą jako eksperyment. Dzięki temu szybko zweryfikujesz, które pomysły mają największy potencjał, a ChatGPT dostarczy Ci narzędzi do analizowania wyników i wprowadzania ewentualnych poprawek. Jeśli wyniki są zadowalające, możesz skupić się na dalszym rozwijaniu kanału w tej właśnie tematyce.  

2. Określenie grupy docelowej na TikToku 

Kiedy masz już pomysł na niszę i tematykę swojego kanału, kolejnym kluczowym krokiem jest określenie grupy docelowej, czyli osób, które będą najbardziej zainteresowane Twoimi treściami. Znajomość odbiorców pozwala na lepsze dostosowanie formatu i stylu komunikacji, co przekłada się na większe zaangażowanie i zasięgi. ChatGPT może być niezwykle pomocnym narzędziem przy analizie i zdefiniowaniu grupy docelowej, pomagając w ustaleniu ich preferencji, zachowań oraz oczekiwań wobec treści na TikToku. 

Definiowanie demografii z pomocą ChatGPT 
Pierwszym krokiem w określeniu grupy docelowej jest ustalenie demografii, czyli podstawowych cech takich jak wiek, płeć, lokalizacja, wykształcenie czy zawód. Możesz skorzystać z ChatGPT, aby przeanalizować, jakie grupy użytkowników najczęściej korzystają z TikToka i które są najbardziej aktywne w obrębie wybranej przez Ciebie niszy. ChatGPT może również pomóc w tworzeniu profilu odbiorcy, uwzględniając preferencje danej grupy wiekowej czy inne charakterystyki, które mogą wpływać na sposób odbioru treści. 

Zrozumienie zainteresowań i stylu życia odbiorców 
Kolejnym krokiem jest dogłębne zrozumienie zainteresowań i stylu życia potencjalnych odbiorców. Możesz poprosić ChatGPT, aby dostarczył informacji na temat typowych zainteresowań i aktywności osób, które oglądają treści związane z Twoją niszą. Na przykład, jeśli wybierasz tematykę fitness, ChatGPT może pomóc zidentyfikować typowe potrzeby i motywacje osób, które interesują się zdrowym stylem życia, czy popularne trendy wśród miłośników fitnessu na TikToku. Dzięki temu lepiej zrozumiesz, jak dostosować treści do codziennego życia swoich odbiorców. 

Przemysław Gmerek 

Ekspert od ChatGPT 

--------- 

Autor poradnika TikTok od zera z ChatGPT: Krok po kroku do własnego kanału

Ten poradnik to kompleksowe źródło wiedzy i praktycznych wskazówek na temat tworzenia kanału na TikToku z pomocą ChatGPT. Każdy rozdział przedstawia kolejne kroki, które przybliżają do osiągnięcia celu, a podrozdziały zawierają szczegółowe informacje oraz techniki, które można wdrożyć natychmiast. Wskazówki praktyczne, ćwiczenia i dodatki na końcu poradnika pomagają zrozumieć i opanować narzędzia niezbędne do budowy skutecznego kanału.  




Patriotyczne koszulki i gadżety

Patriotyczne koszulki i gadżety
Patriotyczne koszulki i gadżety